środa, 23 marca 2016

Coś do przodu :)






















Dziś się zawziąłem i pobiegłem. Nabiło prawie 6km i nawet nie spuchłem. Pociągnąłbym jeszcze troszkę dalej, ale już nie chciałem rumakować. Dobre i to, co przebiegłem. Trochę dziwna sprawa, bo myślałem, że raczej będzie znowu bardzo ciężko, ale tak w sumie nie było. Złapała mnie tylko kolka dwa razy, ale coś musiało być tak czy wspak. Ogólnie jestem zadowolony i tak odczułem dziś, że organizm mi się przełamuje z tego letargu. Nie było idealnie, ale i tak tego nie oczekiwałem. Fajnie było znowu przelecieć się starą trasą. Łatwiej też dziś złapałem rytm. Nie było takiego rwania. Jutro minimalny jednodniowy odpoczynek :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz