środa, 25 maja 2016

You come and go like a pop song. Prawie 6km.

















































































Dodatkowy dzień przerwy od sportu był musowy. Nie mogłem zasnąć do prawie 4. w nocy i cały dzień byłem trochę niewyraźny. Nie było sensu się forsować, bo różnie mogło to się potoczyć. Ledwo żyłem później.

Dziś już było ok, więc na sam wieczór poszedłem. Miało być 10km, ale nie wyszło :). W sumie dobrze, bo bym wrócił później i nie zrobiłbym zakupów na jutro. Tempo nawet spoko, dobrze mi się biegło. Pogoda idealna.

Ostatni kilometr to "cool down". Później tradycyjne rozciaganie, potem zimny prysznic i dziś zamiast kakałka pizza. Nie jadłem cały dzień, więc się należało ;).

W empetrójce dziś The Bicycle Thief. Wsiąkłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz